Dwie Norweżki i Polka całkowicie zdominowały rywalizację w narciarskim maratonie na MŚ w Val di Fiemme. W pierwszej fazie biegu za ich plecami utrzymywała się jeszcze spora grupa zawodniczek, ale z każdym kilometrem stawka się zmniejszała. Tuż za półmetkiem Kowalczyk, Bjoergen i Johaug zostawiły z tyłu
ostatnie narciarki, które próbowały utrzymać ich tempo - Norweżkę Heidi
Weng oraz Niemkę Nicole Fessel. Kilkaset metrów przed metą na ostatnim podbiegu Therese Johaug zaczęła słabnąć.
Podobnie jak na igrzyskach w Vancouver, o złoty medal stoczyły
pojedynek sprinterski Kowalczyk i Bjoergen. Tym razem wyraźnie szybsza
okazała się Norweżka, wyprzedzając Polkę o kilkanaście metrów.
Po dziesięciu latach od zwycięstwa Adama Małysza kolejny Polak stanął na szczycie podium MŚ w Val di Fiemme. Kamil Stoch przeskoczył swoich rywali nie dając im żadnych szans na wygraną. Wygrał 6-oma punktami z drugim na podium Peterem Prevcem. Trenerzy Łukasz Kruczek i Zbigniew Klimowski nie czekali na wyniki, tylko rzucili się sobie w ramiona. Na spowitym w biało-czerwone flagi stadionie w Predazzo nikt nie był mu w stanie podskoczyć!